No to juz mowie, jak sie skonczyla cala sytuacja...
Mandat dostalam od strazy miejskiej, a z nimi to sie dogadac nie da. Nie pomogl fakt, ze dotad bylam niekarana (a mam prawko od 5 lat), ze fotoradar stal na wyjezdzie, byl nietypowy i zrobil zdjecie od tylu o 23 przy prawie 20 stopniowym mrozie.
Kara wynosila 8 punktow karnych i od 300-400zl. Liczylam,ze w wypadku grzecznego przyznania sie do winy (w koncu nie bylo widac, kto kieruje) dadza mi najnizsza kare. Poza tym dolaczylam swoje rozliczenie za 2009 rok (jestem swiezo po studiach, wiec wiadomo,ze bylo smieszcznie niskie, prawie zerowe). a co dostalam? 350 zl, które potem w calej swojej dobroci rozlozono mi na 10 rat

Nastepnym razem nie przyznam sie,ze kmierowalam. Pieniedzy i tak nie zaoszczedze, a przynajmniej punktow nie bede zbierac...